Śmierć psa. Czy można się do niej przygotować?

Śmierć psa. Czy można się do niej przygotować? Co dalej?

W pierwszą niedzielę października obchodzimy Dzień Pamięci o Zmarłych Zwierzętach. To szczególny czas na refleksję i rozmowę o śmierci. Podejrzewam, że nie można być w 100% przygotowanym do śmierci przyjaciela i dla każdego proces umierania i żałoby będzie przebiegał inaczej. Jednak wiedza na temat samej śmierci, funkcjonowania organizmu oraz psychologii pomoże zadbać jak najlepiej o psa i nas samych w tym trudnym czasie. Według mnie jest to wiedza obowiązkowa dla każdego opiekuna psa (i innego zwierzęcia).

W artykule znajdziesz odpowiedzi lekarza weterynarii i psychologa na trudne pytania, które zadają sobie opiekunowie psów w momencie, gdy pies starzeje, się choruje i umiera. Jakie są objawy śmierci psa? Kiedy podjąć decyzję o uśpieniu psa? Czy zostać z nim do drugiego zastrzyku czy wyjść po pierwszym? I jak poradzić sobie z jego odejściem?

Jak rozpoznać, że pies umiera?

Natalia Strokowska, lekarz weterynarii: Skupmy się przede wszystkim na psach starszych i chorujących przewlekle. Umieranie zwierzęcia to proces, który trwa i przebiega stopniowo. W stanach nagłych, o nadostrym przebiegu, stan psa może się pogorszyć w ciągu godzin lub nawet minut.

Faza przygotowania do umierania trwa około 3 tygodni, zaś finałowa faza aktywnego umierania to średnio około 3 dni.
Tak jak u ludzi, większość przyczyn śmierci to niewydolność krążeniowo-oddechowa. Faza przygotowania do umierania trwa około 3 tygodni, zaś finałowa faza aktywnego umierania to średnio około 3 dni.

W pierwszej kolejności zwierzę traci zainteresowanie otoczeniem i ludźmi, mniej reaguje na swoje imię i nie chce wychodzić na zewnątrz. Nie interesuje się ulubionym jedzeniem i zabawkami, nie chce się bawić. Może nawet przestać całkowicie reagować na Ciebie i Twoją rodzinę. Jest to związane z osłabieniem funkcji mózgu, co może też skutkować otępieniem.

Zwierzę sprawia wrażenie jakby było oderwane od rzeczywistości, w swoim świecie. To może trudne. Należy pamiętać, że mimo takiego stanu, zwierzę nadal czuje do nas to co wcześniej, tylko nie ma siły nam tego okazać jak dawniej.

Następnie pojawia się utrata energii i olbrzymie zmęczenie. Pies zaczyna zalegać w legowisku, mniej chętnie się rusza, szuka cichego i spokojnego miejsca. Niekoniecznie jest to jego dotychczas ulubione legowisko. Czasem pies nie ma siły nawet unieść głowy. Jeśli nadal się porusza, tylko robi to wolniej, może być to po prostu oznaka starzenia się lub przewlekłej choroby. Jest to moment aby porozmawiać z lekarzem weterynarii i odróżnić te dwa zjawiska.

Kolejną sprawą jest utrata kontroli oddawania moczu i kału. Zwierzę może załatwiać się na legowisko, bo po prostu nie ma siły wstać. Jeśli taka sytuacja ma miejsce, zrób wszystko aby utrzymać zwierzę w czystości – pomogą pampersy i regularnie zmieniane podkłady oraz mycie zwierzęcia. Nie dopuść aby powstały odleżyny i owrzodzenia, które od razu ulegają zakażeniu.

Umierający pies może również całkowicie utracić apetyt. Nieważne, że podasz mu ulubione smaczki, może nie chcieć jeść w ogóle, tak samo pić. Im bliżej do momentu śmierci, tym mniej zwierzę chce jeść. Jeśli pies przestał całkowicie jeść, jest spora szansa że jesteśmy blisko końca.

Organy wewnętrzne powoli przestają działać, organizm przestaje potrzebować wody i pożywienia, spada apetyt, zaś w przypadku jedzenia mogą pojawić się wymioty lub biegunka. Pies chudnie i staje się odwodniony. Pomaga tutaj podawanie płynnego pokarmu i wody strzykawką w domu. Zwierzęta hospitalizowane karmimy przez sondę.

Spadki apetytu i pragnienia u starszych zwierząt – to moment aby udać się do lekarza i zbadać zwierzę.

Pamiętaj, aby nigdy nie zmuszać zwierzęcia do jedzenia lub picia. Czasem pojawiają się spadki apetytu i pragnienia u starszych zwierząt i nie oznacza to od razu umierania. To moment aby udać się do lekarza i zbadać zwierzę.

Ostatnia faza to utrudnione lub spłycone oddychanie. Może pojawić się duszność lub nieregularny oddech albo czas między wdechem lub wydechem wydłuża się lub skraca. Im więcej wymienionych wyżej objawów, tym bliżej śmierci.

Jeśli Twój pies osiągnie starszy wiek i przejawia kombinację wspomnianych symptomów, jest spora szansa, że zbliża się do śmierci. Najlepszą decyzją jest wizyta u lekarza, który w samym badaniu klinicznym, bez dodatkowych testów jest w stanie stwierdzić, czy zwierzę jest po prostu chore, czy umiera.

Nasz pies w ostatnich tygodniach i dniach życia jest otoczony opieką weterynaryjną, ma dostosowany do swoich potrzeb dom, przebywamy obok niego najczęściej jak to możliwe. Czy możemy zrobić coś więcej? Co zrobić, żeby było mu łatwiej?

Natalia Strokowska, lekarz weterynarii: Przede wszystkim zadbać o odpowiednią ochronę przeciwbólową i paradoksalnie… zostawić w spokoju, jeśli tego potrzebuje. W tych ostatnich dniach zwierzę instynktownie może nie chcieć mieć z nami stale kontaktu. Jego naturalnym zachowaniem jest chęć schowania się w bezpiecznym miejscu.

Jeśli jednak Twój pupil potrzebuje kontaktu i szuka Cię wzrokiem, to bądź przy nim, głaszcz delikatnie, mów spokojnym i pewnym głosem, że wszystko będzie w porządku. Okazuj mu dużo miłości i uwagi. Nie narażaj go jednak na dodatkowy stres, czyli np. kontakt z nowymi zwierzętami, ludźmi czy małymi dziećmi.

Niepłakanie przy zwierzęciu zdecydowanie wpłynie na jego mniejszy stres w ostatnich dniach.
Pies czy kot odczuwa nasze emocje i nietrudno sobie wyobrazić, że jeśli cały czas płaczemy, jesteśmy roztrzęsieni, w rozpaczy, to zwierzę będzie również tym bardzo przejęte. Jeśli umiemy się powstrzymać lub jakoś udaje nam się poradzić sobie emocjonalnie i nie płakać przy zwierzęciu, to zdecydowanie wpłynie to na jego mniejszy stres w ostatnich dniach.

Warto też pamiętać, że zwierzęta chorujące długo, wycieńczone i wychudzone marzną dokładnie tak jak chorzy, starsi ludzie. Trzeba zapewnić im komfort i odpowiednią temperaturę.

Kiedy wiemy, że zbliża się moment pożegnania i podejmujemy decyzję o uśpieniu zwierzęcia, polecam moim klientom, aby nie żałowali przysmaków swoim pupilom… kabanosy, klopsy, bekon, hamburgery i inne “zakazane smaczki”. To jest moment, kiedy możemy zwierzakowi dogodzić bez obawy. Niech zapamięta ostatnie chwile swojego życia jak najlepiej.

śmierć psa

Jak rozpoznać, że moment pożegnania już się zbliża? Kiedy podjąć decyzję u uśpieniu zwierzęcia?

Natalia Strokowska, lekarz weterynarii: Kluczowe w tej sytuacji jest określenie, jak silny ból odczuwa zwierzę i czy jego jakość życia jest dla nas akceptowalna.

Do oceny skali bólu stosujemy zmodyfikowaną skalę bólu Glasgow, w której lekarz lub opiekun ocenia następujące kwestie:

  1. Zachowanie zwierzęcia – spokojne, pojękuje, powarkuje, wyje.
  2. Jeśli zwierzę ma ranę lub bolesną okolicę, to czy ją ignoruje, patrzy na nią, liże, pociera, wygryza.
  3. Jeśli bierzemy psa na smycz, to jak wygląda chód? Normalny, kuleje, wolny lub niechętny do ruchu, sztywny, odmawia ruchu.
  4. Jeśli zwierzę ma bolesną okolicę lub ranę i poddamy ją lekkiemu naciskowi, to pies nic nie robi, rozgląda się, wzdryga się, warczy lub chroni okolicę, chce ugryźć, wyje.
  5. Pies ogólnie jest szczęśliwy i rozbrykany, cichy, nie reaguje na otoczenie, zdenerwowany lub zalękniony, otępiały lub nie reaguje na stymulację.
  6. Jak ogólnie oceniasz komfort psa? Dobrze, nie może znaleźć swojego miejsca, jest niespokojny, ma wygiętą pozycję lub jest tkliwy, sztywna pozycja.

Punkty w każdej kategorii sumuje się od 0 do 5 (w niektórych kategoriach do 3 lub 4) – łącznie 20 (jeśli nie można ocenić zachowania zwierzęcia w ruchu) lub 24. Jeśli pies zdobędzie 5/20 lub 6/24 punkty, to konieczne jest podanie środka przeciwbólowego. Jeśli ból jest silny i przewlekły, zwierzę nie reaguje na leczenie, to należy z lekarzem porozmawiać na temat komfortu zwierzaka i rozważyć humanitarną eutanazję.

To bardzo proste rozwiązanie daje nam kluczowe informacje na temat komfortu psa i konieczności podjęcia dalszych decyzji.

Ocena bólu to jedno, zaś akceptowalna jakość życia podopiecznego dla różnych osób ma różne znaczenie. Jeden opiekun zdecyduje się na eutanazję, kiedy jego pies nie daje rady wstawać i załatwiać się sam i opiekun nie da rady znosić go na dół po schodach. Inny będzie walczyć znacznie dłużej i ma np. dom, więc zwierzę będzie mogło żyć dalej na wózku.

Należy rozważyć wszystkie opcje, przede wszystkim z uwzględnieniem dobra samego zwierzęcia. Część opiekunów niestety ignoruje objawy bólowe lub nie umie ich rozpoznawać, dlatego zwierzę narażone jest na przewlekłe cierpienie i ból. Co ważne, eutanazja jest też jedną z opcji którą właściciel powinien usłyszeć szczególnie, jeśli diagnoza jest niepomyślna.

Wspólne ustalenie z lekarzem momentu, w którym rezygnujemy z dalszej uporczywej terapii jest kluczowe dla procesu oswajania się ze śmiercią zwierzęcia i procesu wejścia w żałobę. Mentalne przygotowanie do eutanazji wymaga czasu i jest łatwiejsze, kiedy mamy chociaż kilka dni na przemyślenie.

Podjęliśmy decyzję o eutanazji. Dla psa i dla nas lepiej być z nim do końca, czy wyjść przed drugim zastrzykiem, który odbiera życie?

Katarzyna Sokołowska, psycholog: Eutanazja to bardzo bardzo przykre doświadczenie. Myślę, że dla człowieka o przeciętnej wrażliwości jest to przeżycie związane z skrajnymi emocjami, skrajnym bólem i skrajną rozpaczą. Sądzę, że nie ma tu jednej słusznej odpowiedzi, każdy musi zdecydować w zgodzie ze sobą i swoimi możliwościami. Osobiście uważam, że mimo iż jest to sytuacja ekstremalnie bolesną według mnie, to warto być z przyjacielem do końca.

Natalia Strokowska, lekarz weterynarii: Gorąco zachęcam, aby opiekunowie jednak byli ze swoim psem do samego końca. Zwierzęta pozostawione same mają tendencję szukania wzrokiem swojego opiekuna i do stresu, a czasem wręcz lęku w nowym otoczeniu, szczególnie tak stresującym jak gabinet weterynaryjny. Jeśli bycie przy Twoim pupilu to dla ciebie za dużo (miałam takich opiekunów), to chociaż zostań z nim aż zaśnie po podaniu premedykacji.

Staram się edukować opiekunów, że dobrze, aby ostatnią rzeczą jaką widziało w swoim życiu zwierzę, jest twarz ukochanego opiekuna.

Dobrze, aby ostatnią rzeczą jaką widziało w swoim życiu zwierzę, jest twarz ukochanego opiekuna. Lekarz weterynarii zawsze powinien dać wybór opiekunowi.
Co ważne, lekarz weterynarii zawsze powinien dać wybór opiekunowi i niedopuszczalne jest wypraszanie go na czas podania zastrzyku, który odbiera życie. Powinien również uszanować jego decyzję, jeśli nie chce zostać, i nigdy nie powinien tego nie komentować czy nadawać wydźwięk emocjonalny. Nie mamy prawa krytykować i niezgodne z etyką lekarską jest komentowanie decyzji opiekuna psa. Mając na względzie dobro zwierzęcia, zawsze delikatnie namawiam do zostania przy psie do końca. Nigdy jednak nie naciskam na siłę i szanuję zdanie mojego klienta.

Paradoksalnie, to właśnie zostanie przy zwierzęciu do samego końca i fizyczne, namacalne doświadczenie jego śmierci, bycie przy nim przez cały czas sprawia, że to opiekun lepiej przyjmie tę sytuację i bardziej pogodzi się ze stratą pupila. Kluczowe w procesie przeżywania żałoby jest przejście tego procesu wspólnie pod opieką lekarza weterynarii.

Podkreślam, że jeżeli lekarz weterynarii krytykuje, szantażuje, wyśmiewa itp. opiekuna, to trzeba zmienić lekarza. Ma on prawo podać merytoryczne argumenty i odmówić eutanazji w przypadku braku przesłanek medycznych, ale nigdy nie ma prawa sprawiać że np. czujemy się winni.

Jak sobie poradzić ze stratą i uczuciem pustki po odejściu psa?

Katarzyna Sokołowska, psycholog: Coraz częściej, gdy słyszę tego typu pytanie, mam wrażenie, że za tym się kryje komunikat „co zrobić by tego uczucia nie było”. A za tym może stać przekonanie, że to źle, że trudne uczucia się pojawiają (nawet w trudnych sytuacjach) i trzeba coś zrobić, żeby się ich pozbyć.

Myślę, że to podstawowy błąd niosący za sobą ryzyko nieprzeżycia żałoby i tłumienia uczuć. Może uzyskać odpowiedź typu „weź sobie nowego psa”. Fakt, to prawdopodobnie spowoduje, ze uczucie pustki zastąpią inne, przyjemne uczucia, ale absolutnie nie można uznać, że przeżyliśmy żałobę, że pomieściliśmy w sobie uczucia, które pojawiły się na skutek doświadczonej straty, że otworzyliśmy się na smutek, złość i żal.

Warto mimo wszystko otworzyć się na to co się dzieje, na smutek, żal, tęsknotę.

Najprościej rzecz ujmując, warto mimo wszystko otworzyć się na to co się dzieje, na smutek, żal, tęsknotę. To trudne uczucia, ale adekwatne i nie oznaczają, że z osobą, która doświadczyła straty, dzieje się coś złego. To normalna i adekwatna reakcja. Mnie jako psychoterapeutę zawsze bardziej niepokoi, gdy osoba, która doświadcza starty, nie przeżywa nic na ten temat, gdy mówi, że takie jest życie i trzeba iść dalej. To jest dużo bardziej niepokojące.

Myślę, że po utracie kogoś bliskiego, nieważne czy to pies czy istota ludzka, zawsze ważne jest korzystanie ze wsparcia bliskich osób. Rozmowa pomaga. Jeśli żyjemy tak, by budować kapitał społeczny, tworzymy relacje bliskie, to z pewnością znajdziemy kogoś, kto po prostu nad wysłucha. Nie będzie radził, nie będzie proponował rozrywek by gasić uczucia, które się pojawiają, ale po prostu będzie obok i będzie nam towarzyszył.

Jak rozpoznać moment, w którym powinniśmy szukać pomocy profesjonalnej, bo nie poradzimy sobie sami z odejściem psa?

Katarzyna Sokołowska, psycholog: Mimo wszystko, to dość trudne pytanie, ponieważ bardzo trudno generalizować kwestie dotyczące ludzkich uczuć. Każdy proces przeżywania żałoby jest inny, tak samo jak różni są ludzie. Są oczywiście teoretycznie opisane fazy żalu po stracie, ale i tak każdy przeżywa to doświadczenie indywidualnie. Dlatego coś, co powinno nad zaniepokoić w przypadku jednej osoby, wcale nie musi być powodem do alarmu u innej.

Mówi się, tak książkowo, że żałoba trwa rok. Potem, gdy trwa dłużej, mówi się o depresji, ale byłabym tu jednak ostrożna z tego typu diagnozą. To jak przeżywamy żałobę, zależy od wielu czynników, m.in. od tego, jaki w ogóle mamy kontakt ze sobą, z uczuciami, jaką mamy zdolność do znoszenia, przeżywania, a na końcu akceptacji tego co nieprzyjemne.

Są ludzie, którzy po trudnym zdarzeniu „otrzepują się” i idą dalej mówiąc „takie jest życie”. Są tacy, którzy płaczą, tęsknią, złoszczą się, potrzebują na to trochę czasu, ale ostatecznie dzięki temu potrafią pogodzić się z tym co się stało. Są i tacy, którym przychodzi to z wielkim trudem, czasami może skutkować depresją.

Jesteśmy różni, różnie wyposażeni, różnie doświadczeni, różnie przygotowani do życia, mamy różne narzędzia i umiejętności by radzić sobie z przeciwnościami losu. Jeśli ktoś ma tych zasobów mniej i jest mu szczególnie trudno, jeśli znacznie proces się przeciąga i widać duże zmiany w funkcjonowaniu codziennym osoby, wtedy być może sytuacja będzie wymagać profesjonalnego wsparcia.

Sądzę jednak, że to będzie dotyczyło tych osób, które już wcześniej miały problemy ze sobą, bądź stan depresyjne i u których śmierć psa była jedynie „kropka nad i”. Być może są to osoby, które już wcześniej powinny szukać dla siebie pomocy.

Na ogół przeżycie straty psa u osób, które nie mają trudności natury psychologicznej, choć jest procesem trudnym i bolesnym nie wymaga interwencji profesjonalnej. Cierpienie wtedy, gdy się na nie otworzymy ma swój koniec. Ważne by tego nie blokować. 

Sama żałoba może być punktem wyjścia do pracy nad innymi kłopotami, np. z budowaniem bliskich relacji.

Osobiście myślę, że jeśli mamy obok prawdziwych przyjaciół, z którymi możemy dzielić rozpacz, którzy nas kochają i akceptują, wsparcie profesjonalne nie będzie konieczne. Między innymi dlatego tak ważne jest, by dbać o przyjaźnie i ludzi obok nas. Trudno liczyć na kogoś jeśli sami z siebie nigdy mu nic nie daliśmy. Jesteśmy w kłopocie i okazuje się, że nie ma obok nikogo kto może czy chce nas wesprzeć, wtedy ludzie szukają terapeuty. Tylko taki stan rzeczy wynika z innych trudności osobistych. Wtedy sama żałoba może być punktem wyjścia do pracy nad innymi kłopotami, np. z budowaniem bliskich relacji.

Odejście psa

Czy to jest powszechne, że osoby po stracie psa korzystają z pomocy psychologicznej?

Katarzyna Sokołowska, psycholog: W ogóle nie jest powszechne. Pracuje od kilkunastu lat jako psycholog i jeszcze się z tym nie spotkałam. Oczywiście, że zdarzało mi się, że ktoś będący już w procesie psychoterapii w trakcie tego procesu traci psa i nigdy nie opuszczam takiej osoby w bólu i cierpieniu jakiego doświadcza w związku z tą utratą.

Uważam, że skoro nasze relacje z psami trwają często po kilkanaście lat, poświęcamy swój czas, podporządkowujemy niejednokrotnie nasze życie psu, to śmierć psa nie jest mniej istotnym wydarzeniem niż wiele innych, którymi zajmujemy się na terapii.

Staram się być uważna, obecna i rozumiem uczucia jakie się wówczas pojawiają. Zawsze uważam takie wydarzenie podczas terapii jako ważne i godne by się nim zająć jeśli mój klient tego potrzebuje.

Osoba, która straciła psa, bywa niezrozumiana przez otoczenie. Dla innych to „tylko pies”, dla niej to członek rodziny. Jak się w tym odnaleźć? Jak to komunikować otoczeniu i czy w ogóle to robić?

Katarzyna Sokołowska, psycholog: Dla takich osób, które nie mają swojego kochanego zwierzaka, ból i cierpienie po utracie psa może faktycznie być dziwaczne. Ktoś kto jeszcze wierzy w to, że zwierzęta nie mają uczuć, ktoś kto nie widzi w nich czujących i przeżywających istot może okazać brak zrozumienia. Jeśli z jakiego powodu jesteśmy pewni, że nie zostaniemy zrozumiani przez kogoś, to może nie musimy mu się zwierzać, bo właściwie czemu miałoby to służyć.

O osobistych sprawach zawsze warto rozmawiać z ludźmi którym ufamy, z przyjaciółmi, z kimś kto ma podobne doświadczenia i wiemy, że będzie w stanie nas zrozumieć. Nie jest powiedziane przecież, że z każdym się o wszystkim rozmawia i każdy musi nas zrozumieć, stąd tak ważne wcześniej wspomniane budowanie dobrych relacji z ludźmi.

Z doświadczenia również wiem, że miłośnicy zwierząt mają podobnych znajomych, są na różnego rodzaju forach czy grupach tematycznych i tam z pewnością jest miejsce, gdzie można się ze śmiałością dzielić swoim przeżyciem.

Co można poradzić bliskim osoby, której pies odszedł? Jak ją traktować, co do niej mówić, czego nie mówić?

Katarzyna Sokołowska, psycholog: Przede wszystkim przychodzą mi na myśl dwie rzeczy: akceptacja i zrozumienie. Nie negujmy, nie dajmy złotych rad, co zrobić żeby się nie smucić, bo one są zaprzeczeniem akceptacji stanu w którym znajduje się ta osoba.

Darujmy sobie teksty typu „tak musiało być”, „taka jest kolej rzeczy”, darujmy sobie rady o wzięciu kolejnego psa, nie zachęcajmy tym takiej osoby by odrywała się od uczuć, które przeżywa. Przeciwnie, dajmy jej przestrzeń na nie, wysłuchajmy, przytulmy, bądźmy.

Zobacz też: ajriszzona.pl/co-mowic-i-czego-unikac-po-odejsciu-psa-porady


Dziękuję pani Natalii Strokowskiej i pani Katarzynie Sokołowskiej za rozmowę, wyczerpujące i pomocne odpowiedzi. Dziękuję Esthima, bez której pomocy i inicjatywy nie powstałby ten artykuł. Dziękuję członkom grupy „Po stracie psa – tęczowy most” za wskazówki dotyczące pytań wykorzystanych w artykule.

Zapraszam do podzielenia się przemyśleniami w komentarzach i na blog@ajriszzona.pl

 


Esthima to specjalistyczny ośrodek dedykowany kremacji zwierząt towarzyszących. Został otwarty w Rudzie Śląskiej w czerwcu 2019 roku. Zapraszam do odwiedzenia strony internetowej www.esthima.pl i profilu na Facebooku www.facebook.com/EsthimaPolska.

Ośrodek kremacji zwierząt towarzyszących Esthima w Rudzie Śląskiej

Godne pożegnanie właściciela z ukochanym zwierzęciem – „z troską do samego końca”.

W trudnych chwilach, kiedy ukochane zwierzę odchodzi, Esthima służy właścicielom zwierząt pomocą i doświadczeniem w organizacji pożegnania pupila. Wybudowany został specjalistyczny ośrodek dedykowany kremacji zwierząt w Rudzie Śląskiej. Dzięki wsparciu Esthima właściciele zwierząt będą mogli zachować najlepsze wspomnienia wspólnie spędzonych z nimi lat.

Esthima walczy o godne traktowanie zwierząt po śmierci. Najważniejsze dla Esthima są szacunek dla zwierząt i empatia dla uczuć ich właścicieli wobec poniesionej straty. Esthima pomaga w zorganizowaniu pożegnania ukochanego zwierzęcia – pożegnania godnego uczucia jakim było darzone.

Esthima należy do francuskiej grupy La Compagnie des Vétérinaires, która powstała we Francji z inicjatywy lekarzy weterynarii – od ponad 20 lat działa na rzecz zwierząt oraz tych, którzy je kochają, oferując usługi godnej kremacji zwierząt towarzyszących.

Dla Esthima zwierzę zarówno za życia, jak i po śmierci zasługuje na należyte traktowanie, a właściciele mają prawo pożegnać je z godnością i szacunkiem. 

Wartości, które wyznaje cały zespół Esthima i które są kodeksem działań Esthima to: 

  • szacunek: dla ludzi, zwierząt i środowiska
  • doświadczenie: od 20 lat firma wykorzystuje strategię ciągłego doskonalenia, wdrażając w ośrodkach kremacyjnych ulepszenia i wprowadzając nowe rozwiązania logistyczne i technologiczne
  • zaufanie: weterynaryjny kod genetyczny firmy, to właśnie lekarze weterynarii znają najlepiej potrzeby zwierząt oraz ich opiekunów
  • empatia: Esthima kocha zwierzęta i doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że ich odejście jest dla właściciela bardzo trudnym momentem
  • zaangażowanie: Esthima wsłuchuje się w potrzeby właścicieli zwierząt i stara się je zaspokajać, proponując użyteczne i nowoczesne usługi

Usługa kremacji dotyczy zwierząt towarzyszących, czyli m.in. psów, kotów, gryzoni, płazów, gadów oraz ptaków. Esthima oferuje trzy warianty kremacji – indywidualną połączoną z ceremonią pożegnania, rozłączną i łączną. Przy dwóch pierwszych możliwe jest odzyskanie prochów zwierzęcia. 

Esthima gwarantuje pełen profesjonalizm oraz godne traktowanie powierzonych opiece ośrodka zwierząt zaś pracownicy Esthima traktują ciała zwierząt z szacunkiem w trakcie wszystkich czynności.


Artykuł powstał we współpracy z Esthima.pl | Zdjęcia: materiały prasowe Esthima | Artykuł jest chroniony prawami autorskimi

Podziel się z innymi miłośnikami psów